Ostatnio w Polsce najgłośniej komentowanym tematem jest problem aborcji. Ciągle słychać, że w naszym kraju organizowane są protesty, które mają na celu wywarcie presji na władzy, aby ta podjęła się negocjacji ze strajkującymi. Wiadomo, że duża część społeczeństwa może uważać, że to od kobiet zależy czy zdecydują się na przerwanie ciąży w sytuacji, gdy płód jest uszkodzony i istnieje możliwość, że dziecko urodzi się martwe. W sumie to po części prawda, więc tu pytanie czemu mamy w Polsce masowe protesty. Powody są proste.

Po pierwsze ludzie nie zdają sobie chyba sprawy, że nie było szans na inne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego na wyżej opisany problem, ponieważ Konstytucja RP z 1997 roku, a dokładnie art. 38 tejże ustawy zasadniczej wyraźnie mówi, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. A więc jeśli TK orzeka w sprawie zgodności prawa z konstytucją, tak więc, aby upewnić się czy dany wyrok jest dobrze wydany wystarczy wpisać w Internecie hasło „Konstytucja RP”, odnaleźć rozdział o nazwie „Wolności i prawa osobiste”, następnie przeczytać tam pierwszy możliwy artykuł i chyba wtedy możemy łatwo stwierdzić, że wszystko jest prawidłowo ocenione i w 100% nie ma szans, aby orzeczenie było jakąś decyzją polityczną.

Analizując jednak głębiej polskie prawo możemy zauważyć, że mimo jasnego zapisu w Konstytucji o ochronie życia, aborcja w Polsce w trzech ściśle określonych przypadkach  jest dozwolona, co zawarte jest w „Ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży”. Protestujący myślą, że dawny kompromis aborcyjny został naruszony, ale tak się nie stało w żadnym momencie, gdyż ilekroć TK (nieważne jaka opcja polityczna rządziłaby w kraju) musiałby wydawać wyrok w tej sprawie, to orzeczenie będzie ciągle to samo. Mamy jasną sytuację, bardzo jasną. Nasza konstytucja mówi jedno, ale ustawa ciągle jest po stronie tych, którzy teraz protestują.

To jednak nie koniec negowania słuszności protestów, gdyż jest jeszcze jeden powód, który pokazuje tylko jak nieodpowiedzialnie zachowują się strajkujący. Wiadomo, niektórzy starają się zachować konieczny dystans społeczny i noszą maseczki, ale to tylko nieznaczny odsetek osób. W czasach, gdy na świecie panuje pandemia (mam świadomość, że niektórzy są sceptycznie nastawieni do tego tematu), to ludzie zbierają się w duże, czasem ogromne skupiska, czym narażają zdrowie swoje i innych osób. Mamy trudny okres, codziennie dostajemy informację o coraz większej liczbie zachorowań, a w tym czasie ludzie strajkują na ulicach.

Na tym można byłoby już skończyć, ale niektórzy protestujący zachowują się karygodnie. Atakują kościoły, zakłócając przy tym często odprawianie Mszy Św. i przeszkadzając zgromadzonym wiernym. Inni niszczą mienie, np. demolują pomniki i umieszczają różne napisy na murach świątyń. Wykrzykują przy tym hasła przeciwko władzy, tak jakby partia rządząca przyjęła ustawę, która zakazuje aborcji, jednakże prawda jest zupełnie inna. Można dojść do wniosku, że protesty o ochronie praw kobiet, nagle zmieniają się w absolutnie antypisowskie bojkoty, które nie mają praktycznie niczego na celu, oprócz jakiegoś zastraszenia rządzących. Przypomnę więc, że PiS nie wprowadził żadnej nowej ustawy, nie zmienił teraz nic w polskim prawie na temat aborcji, a tylko TK spełnił swoją powinność i stwierdził prawdę. Strajkującym zaś polecam bliżej przyjrzeć się sprawie i proszę o rozwagę w obecnej sytuacji epidemiologicznej. Niech wygra wreszcie rozsądek.

Adrian Lewicki