Prosty test. Poprosiłem Zarząd Województwa i Marszałka Struzika o trzy sprawy. W imię jawności życia publicznego, a także w odpowiedzi na nowoczesne, obywatelskie hasła o transparentności, otwarciu samorządu wojewódzkiego pod sterami PO PSL.

Zapytałem o budżet Gabinetu Marszałka czyli ile pieniędzy publicznych wydawane jest na funkcjonowanie Marszałka Struzika. Poprosiłem także o przedstawienie comiesięcznego sprawozdania z działalności międzysesyjnej Zarządu Województwa, co jest przecież normą w tysiącach innych samorządów w Polsce. A wychodząc z płaszczyzny takiej, że to mieszkańcy Mazowsza są pracodawcami Marszałka Struzika poprosiłem o upublicznienie Kalendarza Marszałka, żeby właśnie Jego pracodawcy mogli wiedzieć co w danym dniu robi i gdzie się znajduje.

Jak się spodziewałem na wszystkie trzy pytania otrzymałem odpowiedź odmowną. Napisano mi, że nie ma gabinetu Marszałka, a jest tylko budżet Kancelarii. Ja mam czas i mnie takie zabawy w kotka i myszkę nie martwią. Będę pytał dalej. Nie wydaje mi się, żeby „nowoczesny” i „transparentny” Marszałek Struzik kiedykolwiek upublicznił swój kalendarz. To nie ten styl, nie ta epoka i nie te metody. Takie rzeczy nie mieszczą się w paradygmacie obecnych władz wojewódzkich.  

O kwestii międzysesyjnych sprawozdań z pracy Zarządu nie zapomnę i nie odpuszczę tego tematu. W najbliższych dniach ponowimy wniosek, ale już jako Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości. Jeżeli Marszałek Struzik kolejny raz odmówi, będziemy się odwoływać do instytucji kontrolujących samorząd, a w ostateczności do sądu. Zobaczymy.

Tak czy inaczej hasła i slogany to jedno, a rzeczywistość niestety drugie. Tak działa władza w Sejmiku Mazowieckim.

Artur Czapliński