Polskie Stronnictwo Ludowe stawia warunki, po których spełnieniu raczy poprzeć ratyfikację europejskiego Funduszu Odbudowy. Ludowcy oświadczają, że tylko jeśli wydawanie pieniędzy pochodzących z funduszu powierzy się samorządowcom, wtedy zagłosują za. To typowe dla tej postkomunistycznej formacji uprawianie polityki transakcyjnej.

Jeśli nasi ludzie, nasz aparat będzie miał udział w wydawaniu tych pieniędzy – innymi słowy: położy na nich łapę – wtedy to poprzemy. Tak należy czytać to, co mówią ludzie PSL. Niby nic nowego, w końcu partie systemu III RP już dawno przyzwyczaiły nas do tego, że nie dobro państwa, ale żerowanie na państwie jest ich celem. Tym razem jednak chodzi o wielką zmianę cywilizacyjną dla Polski. Ogromne pieniądze – do 2026 r. 23,9 mld euro bezzwrotnych dotacji oraz 34,2 mld euro pożyczek – mogą zostać zainwestowane w ochronę zdrowia, innowacyjne technologie, biznes, naukę oraz infrastrukturę. Mamy niepowtarzalną szansę na likwidację zapóźnień w stosunku do Zachodu. I ludowcy wiedzą, że to dobry plan. Warunkowanie poparcia dla niego, uzależnianie od tego, czy zarobią na tym aparat partyjny PSL oraz krewni i znajomi ludowców, jest kompromitujące.

źródło: niezalezna.pl/joanna lichocka