Zdaniem informatorów „Dziennika Gazety Prawnej” jeszcze w lipcu w Sejmie znajdzie się projekt ustawy, która zakłada wydzielenie województwa warszawskiego z Mazowsza. Mimo że projekt nawet jeszcze się nie pojawił, już wywołał nerwową reakcję obecnych władz województwa mazowieckiego i władz Warszawy.

Prawo i Sprawiedliwość od lat mówi o wydzieleniu województwa warszawskiego. Tak się bowiem składa, że od lat Mazowsze rozwija się nierównomiernie, przez co wschodnie rejony województwa, a także południe z Radomiem są jednymi z biedniejszych rejonów kraju. Regiony te nie mogą swobodnie korzystać ze środków unijnych. Dodatkowo część regionów była politycznie spychana na margines.

Środki europejskie przeznaczone na politykę zrównoważonego rozwoju były tak wydatkowane, że drastycznie pogłębiły różnice pomiędzy bogatą Warszawą, obwarzankiem warszawskim a biednym południem Mazowsza.
– uważa Anna Kwiecień, posłanka PiS z Radomia.

Zdaniem PiS problem rozwiązałoby wydzielenie z ogromnego województwa bogatej Warszawy i tzw. obwarzanka.

To jest wielka szansa dla regionu. Wywalczone przez premiera Morawieckiego środki unijne będą miały szansę szerokim strumieniem popłynąć do Mazowsza. Polska i Mazowsze powinny rozwijać się w sposób zrównoważony, a nie tak, jak chciano wcześniej – liczyły się tylko wielkie miasta, a prowincja schodziła na dalszy plan. Teraz Warszawa jest bardzo rozpędzona i siłą rzeczy zbiera cały kapitał z reszty województwa, które nie rozwija się tak szybko, jak stolica Polski. Wydzielenie Mazowsza powinno na nowo nadać dynamikę rozwojową pozostałym regionom.
– mówi nam Artur Czapliński, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Sprawa jest nie w smak jednak politykom PO i PSL.

Protesty marszałka Struzika i jego akolitów to tylko walka o stołki, a nie realna troska o region.
– uważa Czapliński. Trudno nie przyznać mu racji.

Gdyby zgodnie z założeniami PiS w listopadzie odbyły się wybory, to najprawdopodobniej największym przegranym byłby właśnie marszałek Adam Struzik. Pochodzący z Płocka polityk w świetle np. ostatnich wyników wyborczych nie miałby większych szans na zdobycie dobrego wyniku w województwie mazowieckim. Jest duże prawdopodobieństwo, że w takich wyborach to Prawo i Sprawiedliwość zdobyłoby samodzielną większość i tym samym Struzik, rządzący Mazowszem od 19 lat, straciłby jakikolwiek wpływ na scenę polityczną. Do tego jeszcze od lat wobec niego kierowane są zastrzeżenia dotyczące przetargów czy wydawania środków PFRON. Sam Struzik w „Dzienniku Gazecie Prawnej” zgłasza wątpliwości do ustawy i pyta o trudności z podziałem wpływów.

Kto obsłuży ok. 1 mld zł długów szpitali wojewódzkich?.
– pytał w „DGP” Struzik.

Status quo będą bronić również posłowie opozycji.

Nie mam co do tego żadnych złudzeń, że to jest także krok do tego, żeby pozbawić urzędu znakomitego marszałka województwa, jakim jest pan Adam Struzik. Zapewne obok chęci zniszczenia samorządności jest to także chęć jakiegoś pozamerytorycznego nacisku czy rozbioru PSL, ale mogę zapewnić, że my się nie damy.
– mówi nam Jan Filip Libicki, senator PSL.

W tej sprawie nie chodzi o PSL, tylko o rozwój województwa i społeczeństwa. Problem polega na tym, że PiS nie rozumie, że przez wiele lat cały region województwa mazowieckiego korzystał ze środków wypracowywanych przez Warszawę i okolice, bo tu jest gros dochodów województwa mazowieckiego, i dzielił się poprzez inwestycje infrastrukturalne z całym terenem. Jeżeli dojdzie do wydzielenia, to oczywiście dalej będzie bogata Warszawa, ale pytanie, w jaki sposób PiS zechce zrekompensować temu biednemu pierścionkowi okołowarszawskiemu utratę dochodów.
– mówi nam Marek Sawicki z PSL.

Polska Zjednoczona Prawica nie lubi samorządności i tam, gdzie nie może przejąć władzy w sposób demokratyczny, to oczywiście zrobi to za pomocą właśnie tego typu trików i podziałów. Widać wyraźnie, że teraz jeszcze, póki pan prezydent Andrzej Duda nie wybił się na niepodległość, to zapewne PiS liczy na to, że szybko uchwali tę ustawę i pan prezydent ją podpisze, a oni oczywiście będą mogli przeprowadzić wybory w województwie mazowieckim i wyborcy zdecydują, kto będzie w jakich częściach rządził.
– dodaje polityk.

źródło: Gazeta Polska Codziennie/Jacek Liziniewicz