artur1Dużo się mówi o ekologii w Płońsku. Według władz miejskich przodujemy w ogólnopolskich rankingach na najbardziej ekologiczne miasto w Polsce, a zastosowane w Płońsku rozwiązania dotyczące ochrony środowiska są pionierskie i reszta kraju powinna brać z nas przykład. Z drugiej strony od wielu miesięcy w płońskiej przestrzeni publicznej toczy się debata nad stanem powietrza i o zagrożeniu smogiem. Powstają nieformalne grupy, są czujniki stężenia smogu, a ogólnie wszyscy narzekamy na jakość powietrza, którym oddychamy. Co jakiś czas media lokalne informują o zanieczyszczeniu Płonki, a w mediach społecznościowych pokazywane są płońskie małe wysypiska śmieci, brak koszy na śmieci czy nieposprzątane ulice i skwery. Rzeczywistość niestety nie wygląda tak pięknie i w obszarze ekologii w Płońsku jest jeszcze dużo do zrobienia. Tylko trzeba mieć na to pomysły, chęci i wolę działania. Czy tak jest w płońskim samorządzie? Nie wiem. Ale za to podam jeden przykład, który dużo mówi o możliwym podejściu władz do ekologii i terenów zielonych.

W ostatnim czasie rada miasta w Płocku jednogłośnie uchwaliła program dotacji miejskiej do rodzinnych ogrodów działkowych. Płocki program pozwala każdemu ogrodowi działkowemu ubiegać się o dotację – do 30 tysięcy złotych, nie częściej niż raz na trzy lata. W budżecie na 2018 rok na to zadanie przewidziano 200 tys. złotych. Pieniądze mogą zostać przeznaczone na  infrastrukturę ogrodów – na przykład na ogrodzenie, alejki, place zabaw, sieci wodociągowe czy energetyczne. Podobne rozwiązania jakiś czas temu wprowadził Poznań, gdzie rada miasta także przyjęła uchwałę o wspieraniu rozwoju rodzinnych ogrodów działkowych z budżetu miasta. Poznań zagwarantował wspieranie rozwoju  infrastruktury ogrodów dotacjami w wysokości  do 70 % wartości zadania inwestycyjnego, w kwocie nie większej niż 50 000 zł dla jednego ogrodu. Dotacje będą mogły być przyznawane na  zadania wpisujące się w strategię miasta dotyczącą rozwoju obszarów zielonych oraz mające znaczenie dla poprawy warunków korzystania z działek przez samych działkowców. W 2017 roku na wsparcie ogrodów działkowych w budżecie Poznania zagwarantowano 250 000 zł.

W Płońsku od wielu lat funkcjonuje kilka rodzinnych ogrodów działkowych. Największy w Szerominku, ale są także w Płońsku przy ulicy Szkolnej, na końcu ulicy Grunwaldzkiej, na Poświętnem, w okolicach bloków wedlowskich, czy wreszcie w Strachówku. Jedne są w lepszym, a inne w gorszym stanie. Są zarządzane lepiej lub gorzej, ale wszystkie pełnią bardzo ważne funkcje społeczne. Bardzo często stanowią jedyną alternatywę dla mieszkańców płońskich bloków, chcących posiadać skrawek działki z zielenią. W dużej mierze działki te użytkowane są przez osoby starsze ze skromnymi emeryturami, dla których stanowią cały sens życia. Ogrody działkowe w całości zapewniają wspaniałe tereny zielone dla przestrzeni miejskiej. Na przykład mały ogród działkowy na Grunwaldzkiej jest jedynym (sic!) większym obszarem zieleni po tej stronie miasta. Truizmem jest twierdzenie, że ogrody działkowe to źródło tlenu, naturalny oczyszczacz powietrza i zielone płuca dla rozbudowującego się miasta.

Nowoczesny samorząd powinien kierować się filozofią troski o takie miejsca i  strategią maksymalnego wsparcia. Powinien pomagać, koordynować i służyć radą dla działkowców oraz jak najbardziej rozwijać te ogrody stanowiące zieloną przestrzeń miejską dla dobra wszystkich mieszkańców. Twierdzę, że to miasto powinno czasami brać na siebie rolę adwokata działkowców. Chociażby w ich działaniach właścicielskich czy administracyjnych. Samorząd jest od tego, żeby pomagać właśnie takim podmiotom, a nie tylko dużym firmom czy sklepom wielkopowierzchniowym.

Ktoś powie, że są ważniejsze rzeczy. Że likwidują PKS, w mieście nie ma mieszkań socjalnych, a rynek miasta straszy niczym w horrorze. I że w tym kontekście dotacja dla ogrodów działkowych będzie przesadą. Może to i racja, ale z takim podejściem tak naprawdę nie zrobimy już nic dla Płońska. A to przecież nasza wspólna mała ojczyzna i wszystkim nam zależy na zdrowiu i czystym powietrzu. Pamiętajmy o ogrodach.

Artur Czapliński