Zrzut ekranu 2018-09-13 o 20.52.10Tak naprawdę wszystko zaczęło się 10 lat temu. Polityka często rodzi się z protestu i zwyczajna niezgoda na opłakany stan szkoły specjalnej w której pracuję zmotywowała mnie do aktywnego udziału w życiu samorządowym. Kilka spotkań i rozmów i tak to wszystko dalej się potoczyło.

Dziś jestem bogatszy o wiele doświadczeń. Kilka rzeczy udało mi się osiągnąć, dostałem też kilka razy dobrą szkołę życia. Przez te dwie kadencje w płońskiej radzie powiatu dojrzałem i wiem, że dziś jestem dużo bardziej rozważny, bardziej skuteczny i bardziej odważny niż byłem kiedyś. Spotkałem na swej drodze wielu wspaniałych ludzi. Dużo się uczyłem i zbierałem doświadczenia. Bardzo mocno pracowałem, bo tak mam, że jak się zaangażuję, to zawsze całym sercem i zawsze skrupulatnie i dokładnie. Wiem, że mam Państwa poparcie. Cieszę się z każdej rozmowy i z każdego telefonu. Mam swoje przekonania. To są idee prawicowe z dużą barwą społeczną, socjalną i związkową, ale w samorządzie raczej unikam jednoznacznych i kategorycznych ocen czy sporów. Z biegiem lat wiem, że oceny i zdania, które przychodzą zbyt łatwo czasami mogą być niesprawiedliwe i krzywdzące. A w życiu i w samorządzie jedno zdanie prawdziwe jest dużo więcej warte niż tysiąc zdań fałszywych.

Staram się być komunikatywny, kreatywny i pomocny. Nigdy nie odmawiam pomocy. Pomagam w sprawach o których nie potrafię i nie chcę napisać nawet słowa w mediach. Bo i po co. Nie szukam pracy, nowych stanowisk i nie zależy mi na własnych interesach. Mam swoją pracę, mam pasję, rodzinę, kilku przyjaciół. Nikomu nic nie zawdzięczam i nie lubię zobowiązań. Wolę do wszystkiego dochodzić ciężką pracą i wolę stracić niż zbyt łatwo zyskać. Samorząd to nie jest dla mnie sposób na biznes na karierę czy inne przywileje. Po prostu uważam, że jeżeli chcę mieć wpływ na otaczającą rzeczywistość i ją zmieniać to się angażuję. A jak przy okazji mogę pomóc innym, to tym lepiej.

Kampania wyborcza ma swój urok, ale ma też do siebie to, że jest chaotyczna i powierzchowna. Sam się zastanawiam czy baner wyborczy powieszony dwa tygodnie przed wyborami jest więcej wart niż kilka lat mozolnej i uczciwej pracy społecznej. Tak naprawdę tego nie wiem, ale wierzę, że każda uczciwa i ciężka praca przynosi dobry plon i to co zrobiłem najlepiej o mnie świadczy. Oczywiście starałem się przypominać o sobie. Ale nie wiem czy mi to wychodziło dobrze. Wierzę w mądrość i rozsądek wyborców i w to, że nawet jeżeli przyglądają się wyborom w milczeniu dobrze wiedzą komu dalej zaufać.

Nie chcę też tu niczego obiecywać. Bo wierzę również, że znacie mnie Państwo dobrze. Że jestem nieustępliwy i mam swoje pomysły. Mogę zagwarantować za to pracowitość, uczciwość i to, że zawsze będę występował „za swoimi”. Nawet jak nie będzie to po linii i komuś się tam nie spodoba. Na mnie to nie działa.

Dziś po ośmiu latach pracy samorządowej w Płońsku postanowiłem ubiegać się o mandat radnego sejmiku wojewódzkiego. Chcę wykorzystać możliwości, które tu będą do zmiany mojej małej ojczyzny. Wiem jak to zrobić. Jestem konsekwentny i uparty. Nauczyłem się jak wydeptywać ścieżki samorządowe i jak nimi podążać. Mam też pomysły, które można zrealizować. Nie mam zamiaru być radnym od wręczania dyplomów. Jest praca, to podwijam rękawy i pracuję. Proszę o Państwa zaufanie i głos, bo takie poparcie pomoże mi być bardziej skutecznym i mocniejszym w sejmiku. I dlatego każdy głos będzie się liczył. Czym więcej ich będzie tym później będzie mi łatwiej reprezentować nasze wspólne interesy.

Dlatego proszę o Państwa zaufanie i głos na mnie 21 października. Dajmy sobie szansę. Niech Płońsk i powiat płoński ma mocnego reprezentanta w sejmiku. Wysyłając mnie tam, macie Państwo gwarancję, że będę walczył. Bez względu na barwy polityczne zawsze w dobrej sprawie i zawsze dla ludzi.

Artur Czapliński