29 lutego 1944 roku przypadał we wtorek. Tego dnia mroźnym rankiem, jeszcze przed wschodem słońca, kwaterę Inspektora Armii Krajowej dla powiatu Płońsk – Pułtusk we wsi Wólka Smoszewska koło Zakroczymia otoczyło Gestapo. Inspektor, kapitan Adolf Rowicki ps. Lubicz często mówił, że żywym go nie wezmą. Dotrzymał słowa, tym samym doszło do ostatniej bitwy Armii Krajowej na terenie Zakroczymia.

Armia Krajowa

14 lutego 1942 roku gen. Władysław Sikorski, naczelny wódz Polskich Sił Zbrojnych, wydał rozkaz o przemianowaniu Związku Walki Zbrojnej (konspiracyjnej struktury wojskowej powstałej w listopadzie 1939 roku, kontynuatorki Służby Zwycięstwu Polsce, utworzonej w końcu września 1939 r.) na Armię Krajową. W efekcie tzw. akcji scaleniowej w skład AK weszło ok. 200 organizacji wojskowych. Była największą armią podziemną w Europie. Nadrzędnym celem strategicznym Armii Krajowej było przygotowanie podziemnych sił zbrojnych do ogólnonarodowego powstania skierowanego przeciwko Niemcom. Równolegle prowadzone były akcje sabotażowe, dywersyjne, wywiadowcze i propagandowe. Siatka konspiracyjna AK działała również prężnie na terenie obecnego powiatu nowodworskiego i gminy Zakroczym.

Inspektor „Lubicz”

Kapitan Adolf Rowicki ps. „Lubicz” działał na terenie obwodu Płońsk Południe (Modlin). Kierował pracą w południowej części obwodu. Od listopada 1942 do marca 1943 pełnił funkcję zastępcy Komendanta Inspektoratu AK. Zajmował się też kolportażem prasy podziemnej. Po aresztowaniu por. Klimkiewicza „Jastrzębia”, z dniem 1 kwietnia 1943 roku objął funkcję Komendanta Inspektoratu. Rozkazem z dnia 22 XII 1943 został mianowany kapitanem rezerwy ze starszeństwem. „Lubicz” i jego podkomendni mocno dawali się we znaki niemieckiemu okupantowi. W ramach akcji „Burza” planowali wyzwolenie i zdobycie Twierdzy Modlin. Działania w kwestii rozpoznania i przygotowania do akcji prowadził Komendant AK w Zakroczymiu Jan Chilicki ps. „Olek”, który kierował również Referatem Wywiadu u kpt. Rowickiego.

Dekonspiracja

Okupant prowadził zaciętą walkę z siłami Armii Krajowej. Niestety wśród licznych sukcesów polskiej konspiracji miały miejsce nie mniej liczne wpadki, porażki i aresztowania. W większości przypadków, powodem dekonspiracji były donosy konfidentów lub załamanie podczas trudów śledztwa. Nie inaczej było w przypadku kpt. Adolfa Rowickiego.  W lutym 1944 roku do jego mieszkania w Wólce Smoszewskiej dotarła łączniczka z Komendy Podokręgu Północ AK „Tuchola”, Urszula Tomaszewska, która przekazała mu informację o możliwym aresztowaniu przez gestapo. Mimo polecenia opuszczenia kwatery „Lubicz” nie śpieszył się z ewakuacją. Choć już drugiego dnia podjął ku temu działania, przygotowując kwaterę inspektoratu do opuszczenia. Jedynie żona Kapitana, Mariola Rowicka opuszcza Wólkę Smoszewską już na drugi dzień po wizycie łączniczki. Jak można przeczytać we fragmentach książki „Jan Chilicki Biografia Wojenna. Zakroczym Pomiechówek Stutthof” autorstwa Janusza Chilickiego (całość publikacji ukaże się w najbliższych miesiącach) „kilka dni później wyjeżdża („Lubicz” – przy. autora artykułu) w tym celu (opuszczenie kwatery – przy. autora artykułu) do Warszawy, zatrzymuje się u Henryka Rowickiego i siostry Janiny Rowickiej zamieszkałych przy ul. Tamka 3 w Warszawie. Uzgadnia z przełożonymi miejsce swojej nowej dyslokacji, zasady łączności i zadania możliwe do wykonania w nowych okolicznościach, rozlicza się z przyjętego zrzutu…” Ponowne ostrzeżenie dostał 28 lutego. Następnego dnia miał opuścić swoją dotychczasową kwaterę.  Niestety Niemcy okazali się być szybsi. W nocy z 28 na 29 lutego 1944 roku otoczyli dom. Podczas walki jaka się wywiązała kpt. Rowicki poniósł śmierć. Wraz z nim poległ syn, podchorąży Andrzej Rowicki „Wulkan” oraz podchorąży Kazimierz Muchla. Niemcy aresztowali Zygmunta Piórkowskiego ps. „Napiórkowski”, który został zamordowany w obozie w Forcie III w Pomiechówku. Istnieje również wersja, według której Polacy bronili się do momentu wyczerpania amunicji. Po czym „Lubicz” na prośbę towarzyszy zastrzelił ich, następnie popełnił samobójstwo. „Napiórkowski” przeżył potyczkę w Wólce, gdyż skończyła się amunicja.

Donos kapusia? Czy złamanie podczas przesłuchania?


Do dziś nie wiadomo, co było przyczyną próby aresztowania „Lubicza” przez Gestapo. Istnieją różne wersje. W jednej z nich cień podejrzeń pada na Franciszka Klimkiewicza „Jastrzębia”, który miał nie wytrzymać trudów przesłuchania. Druga mówi o sąsiedzie, który był widziany dzień wcześniej na gestapo. Ze względu na brak dowodów nazwiska nie podaję, gdyż rodzina potencjalnego kapusia mieszka w Wólce do dziś. Natomiast w opublikowanych fragmentach książki Janusza Chilickiego, możemy poznać trzecią wersję. Zdaniem autora biografii Komendanta AK w Zakroczymiu, podczas przesłuchania złamał się żołnierz „Kedywu” z Placówki AK Kroczewo, Józef Jóźwiak ps. „Lubań”. Wskazał on miejsce przebywania Adolfa Rowickiego w Wólce Smoszewskiej, co dla Niemców było ogromnym sukcesem. Oczywiście nie wykluczone, że każda z tych wersji jest prawdziwa. A kolejne zeznania i donos konfidenta jedynie upewniły Gestapowców.

Rozbicie Zakroczymskiej Komendy Armii Krajowej

Zygmunt Piórkowski, który został złapany przez Niemców żywcem podczas obławy w Wólce, przed śmiercią na Forcie III w Pomiechówku był przesłuchiwany przez Gestapo w Nowym Dowrze Mazowieckim. Prawdopodobnie podczas śledztwa i tortur był kolejnym, który się złamał. Jego zeznania były w dużej mierze przyczyną aresztowań i rozbicia komendy AK w Zakroczymiu. Ostateczny cios został zadany w nocy z 21 na 22 marca 1944 roku.  Tej nocy dom, w którym mieszkał Jan Chilicki z żoną Marią i dwójką dzieci obstawiony został przez żandarmerię niemiecką w celu uniemożliwienia ucieczki oraz przewidywanego zbrojnego oporu. Jan Chilicki po aresztowaniu przesłuchiwany był w osobnym pomieszczaniu przez Gestapo (obok znajdowali się żona i dzieci), rankiem wraz z czterema innymi osobami z Zakroczymia (między innymi z Edmundem Tomaszewskim ps. „Dziandziar”) przewieziony został do obozu karno-śledczego w Pomiechówku. Zginął w komorze gazowej obozu Stutthof 21 czerwca 1944 roku.

Tekst i foto: Kamil Janczarek

Kwatera Lubicza obecnie

Tablica na Klasztorze w Zakroczymiu

Okładka książki. Premiera niebawem