W ostatnim czasie na każdym kroku widać w Polsce powody do optymizmu. Być może nie jest jeszcze w naszym kraju tak, jak byśmy chcieli, ale jesteśmy na dobrej drodze, żeby tak właśnie w nieodległej przyszłości było.

Polacy lubią narzekać, to dobrze wiemy. Narzekamy na zarobki, na szefa, na dziury w drogach, na kolejki u lekarza, na polityków. W gronie Polaków narzekanie wydaje się normalne. Jednak wystarczy ponarzekać obcokrajowcowi mieszkającemu w Polsce, żeby zobaczyć jego zdziwioną minę. Usłyszymy wtedy pewnie od niego o czystych pociągach, spokojnych ulicach, sumiennych pracownikach i miłych ludziach w naszym kraju. Oczywiście, inaczej widzi nas obcy, inaczej widzimy się sami, ale różnice w odbiorze Polski pomiędzy Polakami a całą resztą świata sięgają daleko poza nasz wrodzony krytycyzm. Polska, zwłaszcza w ostatnich pięciu latach, uczyniła olbrzymi postęp, który słabo dostrzegamy. Wynika to oczywiście z problemów, które jeszcze nie zostały rozwiązane. Ale do zmierzenia się z nimi możemy przystąpić dopiero teraz, po pokonaniu wcześniejszych trudności.

Dobra koniunktura gospodarcza

Każdy, kto pamięta upiorne lata 90., ma pewnie przed oczami wizję wysokiego bezrobocia i ogromnych obszarów biedy. Strach o pracę był wtedy wszechobecny, tak jak wszechobecne zaczęły być bieda i beznadzieja na ogromnych połaciach Polski. Zamykanie kopalń, zakładów przemysłowych i PGR-ów wpędziło miliony ludzi w ubóstwo. Polaków z tamtych czasów pewnie zszokowałyby informacje z dzisiejszej Polski. Największa w najnowszej historii recesja, wywołana przez przywleczoną z zagranicy epidemię, w ciągu pół roku praktycznie nie zwiększyła bezrobocia. Bezrobocia, które i tak jest jednym z najniższych w Europie (w UE niższe mają tylko Czechy). Jeszcze większy szok Polacy z niedawnej przeszłości przeżyliby, gdyby się dowiedzieli, że w ostatnich latach więcej ludzi przyjechało do Polski do pracy, niż Polaków wyjechało do pracy za granicą. Polacy, wchodzący na rynek pracy po 2015 r., mogą swobodnie przebierać w ofertach.

Bezrobocie jest tą kwestią gospodarczą, którą ludzie najbardziej odczuwają. Jednak nie tylko w tym obszarze zmieniło się życie Polaków. Pewnie wielu ludzi mogła zszokować wiadomość z ostatnich dni, że mimo pandemii i kryzysu zmniejszyły się obszary biedy w Polsce. Ubóstwo, tak powszechne w latach 90., udało się w dużym stopniu wyeliminować dzięki programom socjalnym wprowadzanym po 2015 r. Jednak prawdziwą siłę nasza gospodarka pokazała wtedy, kiedy uderzył w nas największy od dziesięcioleci kryzys gospodarczy, wywołany niespotykaną od 100 lat pandemią. Jego skala okazała się daleka od skali katastrofy, która spotkała Wielką Brytanię czy Francję. Dzięki skutecznym działaniom rządu udało się uratować wiele firm przed upadkiem. Ale te działania nie byłyby możliwe, gdyby nie wcześniejsza, skuteczna polityka gospodarcza. 

Dobra koniunktura geopolityczna

Położenie naszego kraju zawsze było naszą zmorą. Przez jego obszar przetaczały się armie sunące ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód. Potężni sąsiedzi nie pozwalali nam rozwinąć skrzydeł. Teraz jednak to się zmienia. W ostatnich tygodniach, ku naszemu zaskoczeniu, z orbity rosyjskiej zaczyna wyłamywać się Białoruś. Na białoruskich ulicach symbolika Wielkiego Księstwa Litewskiego zaczyna wypychać symbolikę prosowiecką. Wcześniej z orbity wpływów Rosji wydostała się Ukraina. W latach 80. Polacy obawiali się, że Rosjanie wejdą do Gdańska. Dziś wejście Rosjan do Charkowa czy Mohylewa przekracza ich możliwości. Co więcej, Ukraińcy i Białorusini naturalnie zaczynają zwracać się w kierunku Polski. Już dziś jesteśmy największym odbiorcą ukraińskiego eksportu. Wkrótce podobnie może być z Białorusią. 

Ale i ze strony Zachodu zagrożenie dla Polski jest dużo mniejsze niż kiedyś. Kanclerz Niemiec nie była w stanie narzucić nam obowiązku przyjmowania imigrantów. Wszystko wskazuje na to, że Niemcy nie będą w stanie narzucić nam też Zielonego Ładu. W ogóle proporcje siły między Polską i resztą Europy Środkowo-Wschodniej a zachodem Europy zaczynają się zmieniać. My szybko się wzmacniamy gospodarczo, oni słabną. Nie bez znaczenia jest fakt rosnącego chaosu we Francji, w Wielkiej Brytanii, Szwecji czy nawet w Niemczech, wywołanego rosnącymi w siłę społecznościami muzułmańskimi. Polska pozostaje wolna od tego problemu. Ostatni raz sytuacja, gdy Polska była oazą spokoju na tle chaosu panującego w Europie, miała miejsce w czasie wojen religijnych 500 lat temu. Polska jest dziś geopolitycznie w naprawdę dobrej sytuacji.

Polish dream

Nie powinniśmy jednak osiąść na laurach. Dobra koniunktura gospodarcza powinna być wykorzystana do poprawienia jakości życia wszystkich Polaków. Pierwsze działania już zostały poczynione po 2015 r. Zdecydowano się na stworzenie skierowanych do rodzin programów socjalnych. Rozpoczęto pierwsze wielkie inwestycje, jak Centralny Port Komunikacyjny i przekop Mierzei Wiślanej. Rozpoczęto proces repolonizacji. Wzmocniono wielkie, polskie firmy, jak KGHM, PKN Orlen czy PKO BP. Ale działania muszą pójść dalej. Państwo polskie musi wykorzystać koniunkturę gospodarczą, aby umożliwić jak największej liczbie Polaków spełnienie ekonomicznych oczekiwań o stabilnej pracy, pozwalającej na zakup domu, samochodu oraz coroczny wyjazd na wakacje. Państwo polskie musi pozostać aktywne w sferze gospodarki, jeszcze mocniej wspierając polskie rodziny i polskie firmy, oraz realizować jeszcze ambitniejsze projekty inwestycyjne.

Również dobra sytuacja geopolityczna powinna być wykorzystana. Powinniśmy wykorzystać zmianę społeczną za Bugiem i naciskać na rządy w Mińsku i Kijowie, aby zgodnie z odczuciami swoich obywateli zacieśniały współpracę z Warszawą. Osłabienie Niemiec i generalnie Europy Zachodniej powoduje, że ku Warszawie zaczynają spoglądać Czesi, Węgrzy, a nawet Rumuni. Polska już poczyniła pierwsze kroki, aby tą zmianę wykorzystać. Zacieśniona została współpraca w ramach Grupy Wyszehradzkiej, która stała się jednym z rozgrywających na forum UE. Stworzono inicjatywę Trójmorza. Wszystkie działania, te już realizowane i te, których realizację trzeba zacząć, można streścić w idei Międzymorza. Polska powinna wykorzystać koniunkturę geopolityczną, aby zjednoczyć wszystkie kraje leżące pomiędzy Adriatykiem, Bałtykiem i Morzem Czarnym.

Zdobyć to, co chcemy mieć

Z różnych stron słychać nawoływanie do większej odwagi w działaniu. Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego została nam doradzona przez zagranicznych ekspertów. Podobnie było z inicjatywą Trójmorza. Światowi eksperci od gospodarki widzą przecież nasz potencjał. Czas, żebyśmy sami go wreszcie dostrzegli. Zamiast narzekać na to, że jeszcze czegoś nie mamy, powinniśmy wykorzystać to, co już mamy, aby zdobyć to, co chcemy mieć. Potrzeba nam jeszcze ambitniejszej polityki gospodarczej i jeszcze ambitniejszej agendy politycznej. Oczywiście, jest wiele sił, zwłaszcza za naszą granicą, które nie życzą sobie ambitnej Polski, bo przeszkadzałaby im w ich interesach. I siły te mają oczywiście w Polsce swoje ośrodki polityczne i medialne, które chcą osłabiać ambicje Polaków. Wystarczy uzmysłowić sobie, jak często krytyka ambitnej polityki gospodarczej płynie z tych samych ośrodków politycznych i medialnych, co nawoływanie do „większej” współpracy z Moskwą czy Berlinem. Tych głosów Polacy powinni przestać słuchać, a zacząć słuchać ekspertów widzących nasz potencjał, a przede wszystkim naszego własnego, wewnętrznego głosu zachęcającego nas do zdobycia tego, o czym dotychczas tylko marzyliśmy. 

źródło: niezależna.pl/bartosz bartczak