Koniec z planowanymi na ten rok remontami szkół, koniec z dodatkowymi bezpłatnymi zajęciami, krócej będą działać przedszkola i świetlice szkolne. Warszawska oświata szykuje się do wielkich cięć. Miasto szuka oszczędności, a prezydent Rafał Trzaskowski pisze list do rodziców tłumacząc, że to konieczne, a winą obarcza rząd. Miejska opozycja twierdzi, że oszczędności trzeba było szukać gdzie indziej i wytyka konkretne pozycje w budżecie. Dla uczniów to trudny początek roku szkolnego. Dla rodziców, nauczycieli i dyrektorów szkół – jeszcze trudniejszy, bo właśnie dostali list od prezydenta Warszawy, w którym Rafał Trzaskowski zapowiada cięcia w oświacie. Miasto rezygnuje między innymi z finansowania zajęć pozalekcyjnych. – Te zajęcia będą się w mniejszym stopniu odbywały. No cóż, w takich czasach przyszło nam żyć – przyznał Tomasz Ziewiec, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 25 im. Komisji Edukacji Narodowej w Warszawie.
Cieć w stołecznej oświacie będzie jednak więcej. – Ograniczamy wydatki na zajęcia dodatkowe, planowane remonty szkół – powiedziała rzeczniczka warszawskiego ratusza Karolina Gałecka.
Ratusz tłumaczy się koronawirusem i troską o pensje nauczycieli, takie tłumaczenia nie przekonują jednak wszystkich – jak twierdzą krytycy – oszczędności można było szukać gdzie indziej. – 200 tysięcy na festiwal klaunów, milion na strefę relaksu, setki tysięcy na finansowanie organizacji ideologicznych. Tu szukajmy oszczędności, a nie w szkole – mówił radny PiS Mateusz Rojewski.
Oświata jest największa pozycją w budżecie miasta. Warszawa przeznacza na nią niemal 5 miliardów złotych (4,8 mld). Z budżetu państwa w tym roku dostała 2 miliardy 300 milionów, blisko 2,5 miliarda trzeba było wydać z miejskiej kasy. Zdaniem ratusza to stanowczo za dużo. – Zaplanowano tez podwyżki dla nauczycieli w kwocie 30 mln złotych. To strona rządowa obiecała, alepieniędzy nie dostaliśmy, wiec trzeba było to fundować z budżetu miasta – mówiła Karolina Gałecka.
Jakby problemów było mało szybciej zamykane będą świetlice szkolne i przedszkola. Działać mają nie jak do tej pory do 18-tej ale o godzinę lub pół godziny krócej. – Nie ma takiej możliwości, by godziny pracy świetlic wydłużyć. Praktyka i tak pokazywała, że po 17 było mało dzieci – powiedziała Dorota Łoboda z Biura Edukacji m.st. Warszawy.
To nie pierwsze cięcia w stołecznej oświacie. Podobny list Rafał Trzaskowski wysłał w kwietniu. Wówczas burmistrzowie dzielnic mieli za zadanie przeanalizować etaty nauczycieli.
Teraz ratusz zapowiada, że zajęcia dodatkowe i dłuższe godziny pracy świetlic wrócą, jeśli poprawi się kondycja finansowa miasta.

źródło: warszawa.tvp.pl